Amerykanie mają na punkcie sportu bzika. Oczywiście jest grupa oportunistów, którzy uprawiają różne dyscypliny wyłącznie na plejstacji, ale ludzi którzy rzeczywiście coś robią jest dużo. Można wręcz powiedzieć, że uprawianie sportu jest elementem powszechnego tutaj kultu doskonałości. Codziennie można spotkać bardzo dużo osób biegających (część przygotowuje się do maratonu, część odchudza, część po prostu lansuje 😉 ) i jeżdżących na rowerach (podobnie). Rozpiętość wiekowa – w zasadzie nieograniczona, raz spotkaliśmy nawet starszego pana który wręcz zaprzeczał prawom biologii
W weekendy następuje eksplozja aktywności sportowej. W samym centrum, w parkach i na trawnikach ludzie grają we frisby drużynowe, soccer, na specjalnych boiskach w baseball, futbol amerykański i rugby. I nie oszczędzają się. Na uniwersytecie (zwłaszcza w collegu) sport też jest bardzo ważny. Członkostwo w szkolnej drużynie jest niemalże źródłem prestiżu społecznego.
Jeżeli chodzi o popularność poszczególnych dyscyplin, to na pierwszym miejscu jest chyba futbol amerykański (NFL), dalej baseball (MBL) i basket. NBA jest chyba bardziej elitarna, głównie ze względu na ceny biletów. No właśnie! W styczniu (wcześniej były wykupione!) idziemy na mecz Wizards vs. Celtics. Miejsc niestety nie mamy rewelacyjnych, ale te fajniejsze kosztowały od 250$ (za takie sobie) do 750$ (naprawdę fajne). No ale zobaczymy to wszystko na żywo, więc i tak będzie fajnie.
Jeżeli chodzi o nas, to my przede wszystkim skuteczniamy walking :). W Nowym Jorku przeszliśmy koło 12-14 km., DC jest trochę mniejsze ale też trochę się ruszamy. Do tego trochę joggujemy, no i mamy prywatny gym&fitness (mały bo mały ale zawsze jest). Niestety nie zorganizowali NikeRunDC :(.
W sumie fajnie bo Boston w tym sezonie ma fajną drużynę. Może być niezły mecz. Rafał w tym sezonie nawet pojawił się na RunWarsaw więc niech opowie swoje wrażenia:) elo
Rafal chyba jednak nie dotarl – wrocil co prawda do domu z imprezy o 8 tylko, ze rano…ahhhh ta warszawska spoldzielnia ucho:) (a tak na serio to oczywiscie mielismy w niedziele jedna z tysiaca rodzinnych imprez wiec jestem na biezaco:)) muah
no właśnie! szczere gratulacje za runwarsaw dla naszego Rafałka, bo jak się rozstawaliśmy o szóstej rano to nie wyglądał jakby chciało mu się biegać!! ja jak to pięknie nazwał Dominik należę zdecydowanie do grupy sportowych oportunistów, więc zupełnie nie wiem ocb 🙂 no ale to już w sumie chyba wszyscy wiedzą!! całuski i papatki!!
Na http://www.runwasaw.pl są nawet zdjęcia jak Rafi 'wpada’ na metę 🙂
po raz trezci bylem zapisany do RunWarsaw i po raz pierwszy udalo mi sie przekroczyc linie startu i mety 🙂
W sumie to bylo tak ze jak wychodzilem od basi z domu w niedziele o 7.30 rano to sobie przypomnialem ze o 12 jest bieg! Udalo mi sie zerwac na nogi o 10.30, szybka taxa i bylem na starcie. Na szczescie moj wspoltowarzysz z ktorym ustawilem sie na bieg narzucil spacerowe tempo i udalo sie dotruchtac do mety.
ps1. dostalem mega fstyniasrski medal 🙂
ps2. mialo byc nas wiecej ale jedna kolezanka znana nam wszystkim sciemnila 🙂
basiu – to byla 7.30 a nie 6 🙂 chyba ze taksa od ciebie do mnie jechala 1,5 godz 🙂
Kochani,
wspaniale prowadzony pamiętnik wnikliwych obserwatorów. Będę częściej wchodziła na teę stronę. Juz ją dodałam do ulubionych.
Piękne zdjęcia – wszystkie. Zazdroszczę metrażu Waszego mieszkania no i wspaniałego, okazałego wejscia do budynku.
Całuję Was bardzo, bardzo mocno
Krystyna
z gazowni??:))
hahahahahaha
manius dowcip ci sie udal!!!!!!!!
d&d sypnie – dzisiaj piatek weekendu poczatek, czekamy na „Bounce w DC vol.2”
Rafał, wydałeś mnie, napisałam, że 6-sta, że my niby tacy porządni…. wieeesz…. hahahaha
Jest niedziela godzina 14 i Rafal jeszcze nie dal znaku zycia po melanżu:) znaczy sie grubo bylo!
oj, od razu grubo. może poprostu znów bierze udział w jakimś biegu :-))))
chcialem zakomunikowac ze powrocilem do domu o 9 rano, tak grubo swietowalismy zwyciestwo Polaków nad Kazachami!!!!
….i chciałem jeszcze powiedzieć, ze to jarecki poszedl z nami na mecz i nie zdazyl do toalety w przerwie dlatego wylaczyl prad bo nie chcial opuscic ani minuty meczu 🙂
A może wam przesłać rowery. Ciągłe jeżdżenie nimi po pokoju, aby nie wyszły z wprawy, powoduje że nalewką muszę „odkręcać” głowę. statkiem to nie byłoby za drogo. Co wy na to.